Włochy: Camping Baciccia – pierwszy (albo ostatni) camping po włoskiej stronie, przy granicy z Francją [ZDJĘCIA]

by Kaja Makowska

Na każdej trasie zdarzają się przystanki, które nie zostają w pamięci jako „te najlepsze”, ale mimo wszystko okazują się ważne. Tak było w przypadku campingu Baciccia. Nie będziemy udawać – to nie był nasz ulubiony przystanek podczas SummerTrip2025. W rankingu to miejsce ląduje raczej na dole listy, a cena zdecydowanie nas zaskoczyła. Mimo to, po przygodach z brakiem wolnych miejsc i noclegu w hotelu w Nicei, byliśmy wdzięczni, że w ogóle udało się tu rozbić namiot.

Pierwsze wrażenie – Mauro i jego pasja

Już na wjeździe powitał nas właściciel – pan Mauro. Od razu widać, że to nie jest człowiek z przypadku, tylko ktoś, kto żyje swoim campingiem. Przywitał nas przy bramie, chwilę porozmawiał, a potem osobiście oprowadził po terenie. Dumę i pasję miał wręcz wypisaną na twarzy – każdą alejkę, każdy kącik pokazywał tak, jakby prezentował własny ogród. To od razu robi dobre wrażenie i sprawia, że człowiek czuje się trochę bardziej „zaopiekowany”.

Dwie części campingu

Baciccia jest podzielona na dwie wyraźnie różniące się strefy.

Pierwsza, główna, to „serce” campingu – starsza część, z basenem, restauracją, placem zabaw i budynkami sanitarnymi. Tu znajdują się parcele, na których włoskie rodziny potrafią spędzać całe lato. Jest też trochę miejsc dla gości tranzytowych, którzy zatrzymują się na kilka nocy, a także mobilhome. Całość otoczona drzewami, zielona i dość przyjemna, choć parcele są raczej niewielkie i rozplanowane dość chaotycznie – czasem wygląda to tak, jakby ktoś układał je „na siłę”. Duży namiot plus samochód obok? Może być ciężko.

Druga część, oddzielona bramą, to już zupełnie inna historia – zwykłe pole z niewielkimi parcelami i kilkoma młodymi drzewkami. Na pierwszy rzut oka robi gorsze wrażenie, ale wielu turystów z Niemiec czy Holandii wybiera właśnie tę strefę. Powód? Cisza i spokój. Tam nie ma włoskiego gwaru, dzieci biegających do późna czy rodzinnych spotkań przy stole. Jeśli ktoś szuka odrobiny oddechu, to pewnie będzie zadowolony właśnie tam.

Sanitariaty i infrastruktura

Łazienek jest dużo, ale widać, że swoje lata już mają i proszą się o porządny remont. Mimo to były czyste, więc korzystanie nie było problemem. Na zewnątrz przygotowano stanowiska do mycia naczyń i prania ręcznego – klasyczne, bez fajerwerków.

Każda parcela ma podłączenie do prądu. Do tego na całym terenie porozstawiane są kosze na odpady – niewielkie, ale regularnie opróżniane, więc nie było sytuacji, że coś się wysypywało. Są też dwie pralki i suszarka.

Atrakcje na terenie campingu

Największą atrakcją Baciccii jest basen. W upalne sierpniowe dni dawał naprawdę dużo wytchnienia i to on był głównym punktem programu. Dla dzieci przygotowano plac zabaw, starsi mogli pograć w koszykówkę, piłkarzyki czy ping-ponga.

Do tego restauracja, gdzie oprócz obiadu z karty można było rano kupić świeże pieczywo – duży plus, kiedy nie chce się specjalnie wychodzić poza camping.

Otoczenie – szklarnie zamiast widoków

Tu dochodzimy do największego minusa. Camping otaczają… szklarnie. Całe pola szklarniowe ciągną się wokół i choć podczas naszego pobytu nie czuć było ani zapachów, ani nie słychać pracy maszyn, to jednak widok nie należał do przyjemnych. Jeśli ktoś marzy o porannym kawowym „widoku na góry” czy „widoku na morze” – tutaj raczej go nie znajdzie.

A co z plażą?

Na różnych stronach można przeczytać, że Baciccia to camping nad morzem. My byśmy tak tego nie nazwali. Do plaży jest spory kawałek, a z naszej parceli dystans był na tyle duży, że nie mieliśmy poczucia, że to „camping nadmorski”. Żeby każdy mógł to ocenić sam, na zdjęciach z drona zaznaczyliśmy naszą parcelę i odległość do wody.

Cena – największe zaskoczenie

No i wreszcie temat, który zabolał najbardziej: cena. Za małą parcelę z prądem, dla dwóch dorosłych osób z namiotem, zapłaciliśmy prawie 75 euro za dobę. To naprawdę sporo, biorąc pod uwagę standard i otoczenie. Ale z drugiej strony – Baciccia jest jednym z pierwszych (lub ostatnich, zależy w którą stronę jedziecie) campingów po włoskiej stronie granicy. I to sprawia, że bywa wybierana jako tranzytowa alternatywa dla drogich francuskich campingów.

Podsumowanie – dla kogo jest Baciccia?

Baciccia to camping, który można docenić jako bezpieczny przystanek w podróży. Jeśli szukacie miejsca na jedną, dwie noce i nie macie wygórowanych oczekiwań, sprawdzi się. Zaletą jest sympatyczny właściciel, basen i podstawowa infrastruktura. Minusem – szklarnie dookoła, małe parcele i wysoka cena.

Na dłuższy urlop raczej byśmy tu nie wrócili. Ale jako nocleg w trasie? Tak, zwłaszcza jeśli alternatywą jest droższa Francja albo hotel w Nicei.